czwartek, 10 stycznia 2019

W Samo Południe


Powieść ta nie jest tylko zwykłym kryminałem. Dominują w nim wątki obyczajowe jak i miłosne. W przeciwieństwie do wydarzeń sensacyjnych są one często przewidywalne, ale nie psuje to przyjemności czytania.




Phoebe MacNamara jest policyjnym negocjatorem. Na czym polega jej praca? Na rozmowie. Poznajemy ją w momencie, kiedy ratuje pewnego mężczyznę przed popełnieniem samobójstwa. Jednak to dopiero początek. W jej otoczeniu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś wygwizduje znajomą jej melodię, kładzie martwe zwierzęta przed progiem jej domu, grozi jej. Chcąc nie chcąc kobieta zaczyna się bać. Obawia się, że te incydenty mogą mieć związek z wydarzeniami z przeszłości. Do tego wszystkiego musi znaleźć czas na opiekę nad siedmioletnią córeczką, matką cierpiącą na agorafobię oraz randki z gorącym Duncanem. Kim jest osoba, która stoi za gnębieniem kobiety?

Phoebe jest bardzo silną i wyrazistą osobowością. Ma swoje własne zdanie, jest uparta i często ma niewyparzony język. Jest również nieprzejednana, ale i cierpliwa. Tę ostatnią cechę widać szczególnie podczas opieki nad córeczką Carly oraz przy policyjnych negocjacjach.
Duncan ma głowę na karku i wielkie szczęście. Kilka lat temu niesamowicie poszczęściło mu się na loterii, skutkiem czego jest to, że obecnie może nazwać się milionerem. Jednak nie obnosi się z tym na prawo i lewo czym u mnie na początku zapunktował.

Uwielbiam jej postacie właśnie za to, że są tak bardzo nieszablonowe. Że wyróżniają się z tłumu innych. Że pomimo tego, że czytam romans między dwójką ludzi, to jest w nim szczypta "tego czegoś" co sprawia, że po dłuższym czasie potrafię przywołać w pamięci ich bezbłędny obraz.

Kiedy zobaczyłam, kto stoi za tymi wszystkimi incydentami i jak bardzo moje przypuszczenia odbiegały od rzeczywistości to byłam w szoku. Byłam święcie przekonana, ze idę właściwym tokiem rozumowania, a tu nie. Albo autorka chciała zmylić czytelników, albo ja mam zbyt bujną wyobraźnię ;) Ale choć się tego nie spodziewałam, to przyznaję- Nora odwaliła kawał dobrej roboty. Każdy element układanki idealnie pasował i nie było mowy o jakimkolwiek przeoczeniu.

Gorąco zachęcam do przeczytania, ponieważ jest to powieść, która dosłownie pochłania czytelnika i nie pozwala odstawić się na półkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz