czwartek, 10 stycznia 2019

Lasy w Płomieniach


Rowan Tripp należy do elitarnej grupy strażaków spadochroniarzy. Choć jej praca to ciągle narażanie życia, Rowan nie pragnie niczego innego. Nie zmienia tego nawet śmierć przyjaciela, który ginie podczas jednej z akcji. Ale jego odejście okazuje się początkiem tragicznych wydarzeń. Zaczynają umierać ludzie... W lesie odnajdywane są spalone szczątki. Ktoś oblewa świńską krwią pokój Rowan, ktoś demoluje sprzęt w bazie. Strażacy orientują się, że ktoś świadomie podpala lasy i że tym kimś jest osoba ukrywająca się w ich szeregach. Kim jest tajemniczy morderca? Czy uda się go odnaleźć? Barwne opisy walki z ogniem, mroczna atmosfera zagrożenia oraz podszyty ciepłem i humorem wątek miłosny.



"Lasy w płomieniach" to nie tylko powieść o ciężkiej pracy strażaków - spadochroniarzy z Montany, ale także ukazuje ich życie prywatne. Trudne wybory, ciężka praca, rozłąka z najbliższymi czy brak wsparcia...

Walka z ogniem przeraża wielu z nas. Jednakże istnieją ludzie, dla których walka z tym żywiołem jest sposobem na życie. Strażacy-skoczkowie od zawsze wzbudzali w społeczeństwie podziw i uznanie. I o takich właśnie ludziach opowiada nowa powieść mistrzyni romansu.

Moim zdaniem największym plusem lektury są opisy pracy strażaków-spadochroniarzy, ekstremalne warunki pracy, barwne opisy walki z ogniem. Tu liczy się zaufanie i praca zespołowa, bo w tej pracy chodzi o sekundy i centymetry, przekraczanie granic swoich możliwości. Oni muszą być odporni, gotowi na poświęcenie i co więcej kochać tę pracę. Taka jest Rowan, jej ojciec, Gull i inni bohaterowie.

Oczywiście pojawi się także wątek sensacyjny, u tej pisarki nie może go zabraknąć. Bo kim jest morderca-podpalacz, który demoluje sprzęt strażacki, sabotując akcję ekipy Zulies? Dlaczego to robi? Roberts zręcznie buduje atmosferę zagrożenia, nutkę tajemnicy, aż do samego finału.

Ponowne spotkanie z prozą Nory Roberts, uważam za bardzo udane. Jeśli macie ochotę na mieszankę sensacji i romansu, to polecam tę powieść. Przekonacie się, że jedność oznacza siłę, a ogień nie tylko niszczy,  ale czasami też tworzy.

Po przeczytaniu "Lasów w Płomieniach" Nory wiedziałam, że nie porzucę jej twórczości tak łatwo. W moje ręce wpadały kolejne książki, aż w końcu trafiła do mnie książka pt. "Świadek".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz