czwartek, 17 stycznia 2019

Anioł na Śniegu

Pełna ciepła, radości i wzruszeń opowieść o rodzinnej bliskości.

Gdy na girlandach migoczą lampki, a bombki błyszczą wszystkimi kolorami, mieszkańcy miasteczka czują magię świąt. To czas przebaczenia i domowego ciepła, kiedy najbardziej cieszą drobiazgi, a codzienne nieporozumienia przestają być ważne. 

W ten wyjątkowy, wigilijny wieczór nikt nie powinien być sam. Bo najcenniejsze, co mamy, to czas spędzony razem.

Pachnąca piernikami i jodłą kontynuacja Czterech płatków śniegu, które tysiące czytelniczek znalazły pod choinką.


U mieszkańców bloku przy ulicy Weissa nastąpiło wiele zmian. Marzena spędza więcej czasu z córką, ale ich życie niebawem ma przewrócić się do góry nogami. Monika nie może znieść narzucającej się teściowej. Anna w końcu uwolniła się od męża i może inwestować w siebie. Zuzanna planuje zorganizować sąsiedzkie spotkanie pod jodełką, ale nie wie, że nie będzie to takie proste. Z kolei pani Michalska nadal pragnie szczęścia wszystkich dookoła, widząc więcej, niżeli inni chcieliby przyznać...

Jedno jest pewne, że sprawy na Weissa nieźle się pokomplikują... będzie potrzebna interwencja księdza, a nawet pani detektyw! Będzie nią nie oceniona Kalina Radecka-Piórecka, której perypetie związane z matką dają powody do śmiechu i płaczu.


Przepięknie i z humorem ujęta historia przygotowań do świąt, która pokazuje że nie prezenty, błyszczące mieszkanie, stosy jedzenia czy dekoracje są najważniejsze a to, z kim i w jaki sposób ten czas spędzimy.

Cztery Płatki Śniegu

Gwiazdka za pasem, w powietrzu pachnie makowcem, goździkami i zieloną choinką. Mieszkańcy małego miasteczka myślą już o przygotowaniach świątecznych, ale na drodze lepienia uszek i łańcuchów choinkowych staną im rodzinne perypetie. Zabiegani zapomną, co naprawdę liczy się w świętach. Na szczęście ktoś im o tym przypomni...


Ten wyjątkowy czas skrzyżuje ze sobą drogi małżeństwa posądzającego się wzajemnie o zdrady, młodej mamy zmęczonej dobrymi radami teściowej, sknery, którego żona marzy o dziecku, kobiety samotnie wychowującej córeczkę i pewnego przystojnego mężczyzny. Wśród codziennych problemów trudno się zatrzymać i po prostu cieszyć wspólnymi chwilami, ale w miasteczku mieszka ktoś, kto pomoże im na nowo odkryć magię świąt.




„Cztery płatki śniegu” to lekka, humorystyczna opowieść w świątecznym klimacie z wzruszającym zakończeniem. Bohaterowie tej powieści są mieszkańcami jednego bloku, a właściwie jednej klatki schodowej pucowanej i pilnowanej przez samozwańczą dozorczynię – panią Michalską. Mamy tu małżeństwo podejrzewające się o obopólną zdradę, samotną matkę wychowującą wrażliwą ośmiolatkę, młodą parę z nielubianą teściową na karku, męża sknerusa z wężem w kieszeni. I chociaż problemy poruszone w tej książce niejednokrotnie są istotne i poważne, autorka podała je lekko, z dużym poczuciem humoru i wyczuciem komediowym. Mnie taki styl pisania i przedstawiania świata bardzo przypadł do gustu.

Jednak nie powiem, że wszystkich od razu polubiłam. Największy problem miałam z Zuzanną, Waldemarem i Moniką. Chwilami miałam wrażenie, że byli oni tak… osobliwi, że aż odpychający. Niektórzy z nich naprawili swoje błędy, inni nie.

Teksty małej Stasi oraz jej przygody z koleżanką przy budowie szopki - rewelacja.

Polecam, nie tylko od święta!

czwartek, 10 stycznia 2019

Ukryte Skarby

Dora Conroy jest piękna, pełna fantazji i uwielbia wszystko, co niezwykłe. Dlatego ku strapieniu swojej aktorskiej rodziny porzuciła teatr i z zapałem zajęła się kupowaniem i sprzedawaniem małych skarbów, które mniej życzliwi nazywają starymi rupieciami, a bardziej życzliwi - antykami.

Jed Skimmerhorn to dziedzic arystokratycznej rodziny, który uciekł z klatki rodowej posiadłości, by pracować w policji. Jednak teraz, gdy spotkała go osobista tragedia, znowu uciekł, porzucając jedyne zajęcie, które dawało mu radość, oraz ludzi, z którymi czuł się na swoim miejscu.

Edmund Finley jest bogatym i zepsutym kolekcjonerem dzieł sztuki, w świecie którego wszystko musi być idealne. Dlatego gdy przypadkiem dochodzi do zamiany paczki zaadresowanej do Finleya, rozpoczyna się pościg, w którym ludzkie życie ma wartość o wiele mniejszą od zaginionych przedmiotów, a Jed i Dora znajdą ukryte skarby tam, gdzie nigdy by się ich nie spodziewali…




Nie pamiętam już kiedy po raz pierwszy przeczytałam jej książkę. Nie pamiętam nawet, która to była. Wiem jednak, że odkąd pamiętam Nora Roberts jest moją ulubioną pisarką. Żadnego innego autora nie mam przeczytanego tak dokładnie i wnikliwie, jak jej.

W jej powieściach oprócz miłości zawsze równorzędną rolę odgrywa też inny wątek, najczęściej kryminalny – jak w tym przypadku. Samodzielna bizneswoman i bogaty były policjant z - nieodzowną w romansach - traumą, którzy mają, delikatnie mówiąc, problemy z dogadaniem się, a jednak coś ich do siebie ciągnie. Sceny z głównymi bohaterami umiejętnie przeplatane są scenami z szefem całej szajki przemytniczej, który planuje kolejne kradzieże i... morderstwa. Niestety to nieco psuje całą tajemnicę. Już od samego początku wiemy, kto jest przestępcą. Zaliczmy to jednak do jednego ze sposobów realizowania konwencji gatunku.

Czytanie o przesłodzonej miłości powoduje, że robi mi się niedobrze, a humor zawsze jest „na czasie”. Dlatego tak zachwycili mnie główni bohaterowie. Bez przerwy sobie dogryzają, a robią to w całkiem nieszkodliwy sposób. Przez to nawet wyraźniej odczuwa się łączącą ich chemię.

Autorka barwnie opisuje też postacie poboczne. Rodzina Dory, to zawodowi aktorzy, w dodatku ekscentryczni. Każda postać ma swój własny charakter i sposób bycia, co jeszcze lepiej różnicuje świat przedstawiony, a także powoduje wiele zabawnych sytuacji.

Pod koniec książki, akcja jakby się rozmywa. Co jest dziwne, gdyż w tym momencie bohaterowie intensywnie pracują nad rozwiązaniem zagadki i ujęciu sprawcy. Może odniosłam takie wrażenie, bo bohaterowie już się „nie szukają”, ale są razem jako para. Na szczęście ta chwila nie trwa długo. Jeden rozdział dalej znowu mamy pełną dynamikę zdarzeń i szybkie tempo, które nie pozwoli wam oderwać się od lektury.

Jedynym minusem jest zakończenie. Zbyt oględne. Zabrakło mi ledwie kilku jakiś konkretniejszych zdań podsumowujących. Książka zdecydowanie genialna! Barwne postacie, zagadka kryminalna, sporo akcji i oczywiście mój ulubiony – humor. Zdecydowanie polecam znudzonym cukierkowymi romansami czytelnikom.

W Samo Południe


Powieść ta nie jest tylko zwykłym kryminałem. Dominują w nim wątki obyczajowe jak i miłosne. W przeciwieństwie do wydarzeń sensacyjnych są one często przewidywalne, ale nie psuje to przyjemności czytania.




Phoebe MacNamara jest policyjnym negocjatorem. Na czym polega jej praca? Na rozmowie. Poznajemy ją w momencie, kiedy ratuje pewnego mężczyznę przed popełnieniem samobójstwa. Jednak to dopiero początek. W jej otoczeniu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś wygwizduje znajomą jej melodię, kładzie martwe zwierzęta przed progiem jej domu, grozi jej. Chcąc nie chcąc kobieta zaczyna się bać. Obawia się, że te incydenty mogą mieć związek z wydarzeniami z przeszłości. Do tego wszystkiego musi znaleźć czas na opiekę nad siedmioletnią córeczką, matką cierpiącą na agorafobię oraz randki z gorącym Duncanem. Kim jest osoba, która stoi za gnębieniem kobiety?

Phoebe jest bardzo silną i wyrazistą osobowością. Ma swoje własne zdanie, jest uparta i często ma niewyparzony język. Jest również nieprzejednana, ale i cierpliwa. Tę ostatnią cechę widać szczególnie podczas opieki nad córeczką Carly oraz przy policyjnych negocjacjach.
Duncan ma głowę na karku i wielkie szczęście. Kilka lat temu niesamowicie poszczęściło mu się na loterii, skutkiem czego jest to, że obecnie może nazwać się milionerem. Jednak nie obnosi się z tym na prawo i lewo czym u mnie na początku zapunktował.

Uwielbiam jej postacie właśnie za to, że są tak bardzo nieszablonowe. Że wyróżniają się z tłumu innych. Że pomimo tego, że czytam romans między dwójką ludzi, to jest w nim szczypta "tego czegoś" co sprawia, że po dłuższym czasie potrafię przywołać w pamięci ich bezbłędny obraz.

Kiedy zobaczyłam, kto stoi za tymi wszystkimi incydentami i jak bardzo moje przypuszczenia odbiegały od rzeczywistości to byłam w szoku. Byłam święcie przekonana, ze idę właściwym tokiem rozumowania, a tu nie. Albo autorka chciała zmylić czytelników, albo ja mam zbyt bujną wyobraźnię ;) Ale choć się tego nie spodziewałam, to przyznaję- Nora odwaliła kawał dobrej roboty. Każdy element układanki idealnie pasował i nie było mowy o jakimkolwiek przeoczeniu.

Gorąco zachęcam do przeczytania, ponieważ jest to powieść, która dosłownie pochłania czytelnika i nie pozwala odstawić się na półkę.

Trzy Boginie


Rok 1915. Niemiecka torpeda uderza w luksusowy transatlantyk "Lusitania", powodując śmierć ponad 1500 osób. Ratuje się garstka ludzi, a wśród nich drobny złodziejaszek, który tuż przed katastrofą zdążył przywłaszczyć sobie srebrną figurkę greckiej bogini. Nie wie, że jest ona jedną z trzech statuetek, które razem stanowią bezcenny skarb.

Rok 2002. Statuetka, która przez blisko sto lat pozostawała w rękach rodziny, zostaje ponownie skradziona. Rodzeństwo Sullivanów postanawia odzyskać skarb prapradziadka i zdobyć fortunę. Poszukiwania zawiodą ich do Irlandii, Helsinek, Pragi i Nowego Jorku, gdzie o trzy boginie toczyć się będzie walka na śmierć i życie.




„ Trzy Boginie” to świetnie przedstawiona historia, która trzyma w napięciu do samego końca. Przepełniona emocjami bohaterów i dość dynamiczną akcją sprawia, że strony lecą w oka mgnieniu jedna za drugą. Do tego wątki mitologiczne, które się tu przeplatają stanowią istną wisienkę na torcie.

Jedna przędzie, druga odmierza, trzecia odcina. Kloto, Lachesis, Atropos, trzy siostry zwane czasem pod wspólnym mianem jako Mojry lub Parki. Boginie, które mają w swoich rękach ludzki żywot. Dumne i nigdy nie wahające się w swoich działaniach, od ich decyzji nie ma odwołania - panie życia i śmierci. 

Książka ta zawiera w sobie wiele różnych elementów literackich, które wspólnie idealnie się uzupełniają i wspólnie dopełniają. Wyłapać możemy zbrodnię, miłość, sensację, romans, mitologię i historię, chwilami pokusiłbym się również o elementy erotyczne. To idealna pozycja dla kobiet, które lubią wartką akcję, zabawne dialogi, proste i nie długie opisy miejsc i przede wszystkim sympatycznych bohaterów. Wszystkie te osoby połączyła tragedia morska sprzed wieku z trzema mojrami w roli głównej.

W trakcie poszukiwań nie zabraknie zwrotów akcji, wielu podróży i przede wszystkim wielu uniesień. A wszystko to podane w sposób charakterystyczny Norze Roberts, do którego przyzwyczaja nas w swych książkach. Mnie przyciągała bez ustanku, a gdy skończyłam poczułam niedosyt, że to już koniec. Nie wielu jest pisarzy którzy z taką łatwością wzbudzają w czytelniku zainteresowanie i niepewność, a jej się to udaje już w którejś z kolei pozycji, po którą sięgnęłam.

Książka ta porusza również temat chciwości, pokazując do czego może ona doprowadzić zachłannego człowieka. Polecam jako lekturę obowiązkową na rozluźnienie i miłe spędzenie czasu z książką w dłoni. Czas, który poświęciłam na jej przeczytanie uważam za dobrze wykorzystany. 


Świadek

Elizabeth Fitch, niezwykle inteligentna, posłuszna i pilna szesnastolatka żyje według zasad ustanowionych przez zimną, apodyktyczną matkę. Pewnego dnia dziewczyna postanawia się jej przeciwstawić. Razem z koleżanką decyduje się na wypad do nocnego klubu, gdzie poznaje uroczego młodego mężczyznę, mówiącego z rosyjskim akcentem, który zwabia je do swego domu. To wydarzenie zmienia jej życie raz na zawsze.



Dwanaście lat później Elizabeth mieszka pod fałszywym nazwiskiem w maleńkim miasteczku na południu, ukrywając się przed całym światem. Tajemnicza Abigail Lowery wzbudza zainteresowanie miejscowego szefa policji Brooksa Gleasona, i to nie tylko ze względów zawodowych. Gleason podejrzewa, że kobiecie potrzebna jest ochrona, lecz czy będzie potrafił stawić czoła potężnym i niebezpiecznym ludziom, przed którymi ucieka Abigail?

Dobrze skonstruowany kryminał, jak wiele powieści Roberts, które czyta się jednym tchem. "Świadek" to jedna z najnowszych powieści Nory Roberts. Muszę to powiedzieć - jedna z najlepszych książek jakie miałam przyjemność czytać! Zrobiła na mnie wrażenie, czytałam jednym tchem, ciężko było się oderwać. Któż nie lubi tajemniczości, mafii czy hakerów? Wszystko to znajdziemy w najnowszej powieści pisarki.

Polecam przede wszystkim miłośnikom sensacji i miłości. Nikt tak jak Nora Roberts nie łączy tych wątków tak wspaniale. Wyważone, wysmakowane - idealne!

Powieść dopracowana, wciągająca, ale przede wszystkim "na czasie". Nie ma co liczyć na kontynuację, ale na pewno powrócę do Liz i Brooksa, oczywiście także do Berta.

Polecam bardzo, na zimowe wieczory:)


Lasy w Płomieniach


Rowan Tripp należy do elitarnej grupy strażaków spadochroniarzy. Choć jej praca to ciągle narażanie życia, Rowan nie pragnie niczego innego. Nie zmienia tego nawet śmierć przyjaciela, który ginie podczas jednej z akcji. Ale jego odejście okazuje się początkiem tragicznych wydarzeń. Zaczynają umierać ludzie... W lesie odnajdywane są spalone szczątki. Ktoś oblewa świńską krwią pokój Rowan, ktoś demoluje sprzęt w bazie. Strażacy orientują się, że ktoś świadomie podpala lasy i że tym kimś jest osoba ukrywająca się w ich szeregach. Kim jest tajemniczy morderca? Czy uda się go odnaleźć? Barwne opisy walki z ogniem, mroczna atmosfera zagrożenia oraz podszyty ciepłem i humorem wątek miłosny.



"Lasy w płomieniach" to nie tylko powieść o ciężkiej pracy strażaków - spadochroniarzy z Montany, ale także ukazuje ich życie prywatne. Trudne wybory, ciężka praca, rozłąka z najbliższymi czy brak wsparcia...

Walka z ogniem przeraża wielu z nas. Jednakże istnieją ludzie, dla których walka z tym żywiołem jest sposobem na życie. Strażacy-skoczkowie od zawsze wzbudzali w społeczeństwie podziw i uznanie. I o takich właśnie ludziach opowiada nowa powieść mistrzyni romansu.

Moim zdaniem największym plusem lektury są opisy pracy strażaków-spadochroniarzy, ekstremalne warunki pracy, barwne opisy walki z ogniem. Tu liczy się zaufanie i praca zespołowa, bo w tej pracy chodzi o sekundy i centymetry, przekraczanie granic swoich możliwości. Oni muszą być odporni, gotowi na poświęcenie i co więcej kochać tę pracę. Taka jest Rowan, jej ojciec, Gull i inni bohaterowie.

Oczywiście pojawi się także wątek sensacyjny, u tej pisarki nie może go zabraknąć. Bo kim jest morderca-podpalacz, który demoluje sprzęt strażacki, sabotując akcję ekipy Zulies? Dlaczego to robi? Roberts zręcznie buduje atmosferę zagrożenia, nutkę tajemnicy, aż do samego finału.

Ponowne spotkanie z prozą Nory Roberts, uważam za bardzo udane. Jeśli macie ochotę na mieszankę sensacji i romansu, to polecam tę powieść. Przekonacie się, że jedność oznacza siłę, a ogień nie tylko niszczy,  ale czasami też tworzy.

Po przeczytaniu "Lasów w Płomieniach" Nory wiedziałam, że nie porzucę jej twórczości tak łatwo. W moje ręce wpadały kolejne książki, aż w końcu trafiła do mnie książka pt. "Świadek".

Błękitny dym


Nocny pożar rodzinnej pizzerii zmienił życie małej Reenie. Podpalacz trafił do więzienia, ale dziewczynka, zafascynowana ogniem, na zawsze związała z żywiołem swoje życie: po kilkunastu latach została policjantką w wydziale podpaleń w Baltimore. Od pewnego czasu w mieście zaczynają mnożyć się pożary, giną ludzie, śmiertelne niebezpieczeństwo zaczyna też grozić Reenie i jej ukochanemu. Kto jest sprawcą tragicznych płomieni i dlaczego? Opowieść o kobiecie, która w imię miłości pokonała strach, by przeciwstawić się szaleńcowi, terroryzującemu jej najbliższych.

Jest wiele rodzajów książek. Jedne wzruszają inne wzbudzają sensacje i podniecenie, jeszcze inne wywołują niepokój, radość czy smutek.
Nora Roberts w swoich powieściach wywołuje wiele różnych emocji. W historii "Błękitnego dymu" można znaleźć kilka wątków. Przede wszystkim wątek kryminalny, w tym wypadku regularne pożary w okolicy i groźby wobec jednej z funkcjonariuszek. Drugi to wątek miłosny, który dotyczy głównej bohaterki. Możemy także, dostrzec wątek rodzinny, w których są ukazane piękne relacje między osobami.


Nie wyobrażam sobie tej pozycji bez całej tej włoskiej rodziny. Świetnie tu pasują i stanowią podwaliny tej książki. Chętnie bym się znalazła w takim gronie pełnym życia i energii. Rodzina to podstawa, której należy się trzymać. Nie zawsze jest słodko i kolorowo, ale gdy jest źle zawsze można liczyć na ich pomoc.

Moja przerwa od Nory Roberts jednak nie trwała tak długo, jak sobie zaplanowałam. Nie kupowałam ostatnio nowych książek, więc powoli uszczuplam swój zapas nieprzeczytanych pozycji w mojej prywatnej biblioteczce. Stąd tak szybki powrót do tej autorki. I na samym wstępie muszę wam powiedzieć że miło się rozczarowałam. Spodziewałam się czegoś podobnego do wcześniejszych pozycji z którymi miałam styczność. Ta jednak była zdecydowanie lepsza.

Tak naprawdę to wszystkie książki tej autorki są dobrze opracowane. Przykłada ona dużą uwagę do szczegółów, które sprawiają, że otwierając je zatracamy się w stworzonym świecie bez reszty. Realizm to jej domena przodująca w tego typu literaturze. Dotyczy on w takiej samej mierze otoczenia i sytuacji, jak i samych bohaterów.

No i ta dedykacja: "Dla mojego Kolesia Stolarza". Dla tych, którzy nie wiedzą, drugi (i obecny) mąż Nory Roberts jest właśnie stolarzem. Poznali się, gdy zamówiła u niego półki na książki:)

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Jaki Nowy Rok taki cały rok!


Trzy, dwa, jeden… Niech żyje nam Nowy Rok 2019. A czy będzie lepszy lub tak samo dobry jak ten stary?

To w dużej mierze zależy od Ciebie!!!

A Czy postanowienia noworoczne mają sens?
Początek roku sprzyja nowym postanowień. Wtedy też chętnie zaczynamy stawiać sobie nowe cele na kolejne 365 dni..., ponieważ zawsze mam poczucie, że oto przede mną nowa, czysta karta. A to, w jaki sposób ją pokoloruję, zależy tylko ode mnie.

W planowaniu oczywiście nie ma nic złego. Problem zaczyna się jednak, gdy nasze zamierzenia mają minimalne szanse na powodzenie. My upieramy się, aby wpisać je na naszą listę noworocznych postanowień. A potem cierpimy...

Wiele postanowień pojawia się w Twoim spisie kilka lat z rzędu. Oznacza to albo nie chcesz ich realizować albo ich wypełnienie nie jest Ci do niczego potrzebne!

Najczęściej wpisujemy zgubienie zbędnych kilogramów albo rzucenie palenia. Ale jeśli narzucimy sobie, że codziennie będziemy odwiedzać siłownie lub ograniczać palenie z  dwóch paczek dziennie tylko do jednej, to jestem pewna że z takiego postanowienia zrezygnujemy natychmiast.

Najlepsze co można zrobić to mierzyć siły na zamiary! Marzenia warto spełniać, ale one muszą być Nasze. Nie wciągaj pragnień swoich bliskich czy przyjaciół. 

Doceniaj swoje osiągnięcia, jeśli Ci się uda "odhaczyć", któryś z punktów noworocznej listy.
A ja postanowiłam, że w 2019 roku nie będę się bała nowych wyzwań. I w Nowym Roku nie zapomnę o małych rzeczach, które sprawiają mi wiele przyjemności.

Spełniajcie marzenia i cieszcie się każdym dniem!